niedziela, 9 października 2016

CZARNA RZECZYWISTOŚĆ

Długo zastanawiałam się czy napisać to co planuję, czy pokazać jak wygląda nasza rzeczywistość, nasze życie i codzienność z niepełnosprawnym, ciężko chorym dzieckiem. Moje wpisy dotychczas pokazywały kolorowe zdjęcia, spacerki, wakacje, sama sielanka. Ale nasze życie z sielanki ma tylko tyle, że kochamy Mikołajka najbardziej na świecie.  Tutaj sielanka się kończy. Nigdy nie narzekałam bo uważam że to do niczego nie prowadzi i nie zmieni naszej rzeczywistości. Do napisania tego " prawdziwego" postu skłonił mnie "czarny protest", czy raczej protestujące w poniedziałek kobiety, wypowiedzi matek niepełnosprawnych dzieci. Co prawda, "tych" matek niepełnosprawnych nie było wiele. Wiadomo, "taka" matka opiekuje się swoim dzieckiem i nigdy, przenigdy nie ma wolnego. Taka matka nigdy z sobą nie chodzi do lekarza, bo żeby matka mogła wyjść to ojciec musi wziąć wolne. A widomo że "taki" ojciec nigdy wolnego nie bierze bo musi zarobić na całą rodzinę.
Taka matka każdej nocy co godzinę przewraca swoje dziecko na drugi bok. A czasem w nocy zrywa się przerażona bo dziecku spada saturacja. A gdy ma więcej dzieci to biega od jednego do drugiego. To że korzysta z ubikacji przy otwartych drzwiach, gdy nie ma w domu osoby, która może np. dziecko odessać to standart. Poza tym, dziecko z SMA nie ma siły zawołać, trzeba więc nasłuchiwać. Szczęście, gdy w takim domu jest ojciec. Ale są ojcowie, którzy po usłyszeniu diagnozy uciekli gdzie pieprz rośnie. Tacy ojcowie nie są ojcami.
A co wyróżnia taką matkę w tłumie? Podkrążone oczy i zmasakrowany kręgosłup.
Każda kobieta powinna mieć wybór.
Nie każda chce być "taką" matką.
Nie jest różowo, ani beztrosko. Życie z dzieckiem tak chorym to nieustanny, nigdy nie odpuszczający strach i lęk. To stres że trzeba mieć wszystko pod kontrolą. A na zapas cewników, a na wszelki wypadek antybiotyk w domu, a zapas prądu. W "normalnym domu" jak nie ma prądu to rozmrozi się lodówka i będzie ciemno. W "respiratorowym domu" bez prądu dziecko się udusi. Trzeba więc pomyśleć o swoim, zapasowym prądzie.
Wszystko jest pod górkę. Wczoraj szukałam laryngologa, który przyjedzie do domu zajrzeć Mikołajkowi do ucha. I co? Wszystko ustaliłyśmy, ale bezsensownie i kretyńsko, nie wiadomo po co wspomniałam że oddychamy przez respirator. I co? I nagle pani doktor stwierdziła że ona jednak wizyt domowych nie robi a poza tym, to właśnie jest za granicą. !!! No pewnie, lepiej leczyć zdrowych i rutynowo wycinać migdałki. Następnym razem będę madrzejsza i o respie nie wspomnę.
A rehabilitacja?
Dla SMA konieczna jest codzienna rehabilitacja. To jest bezdyskusyjne. Ale w Polsce ćwiczą ci, których na to stać. Bo wg ministerstwa SMA nie jest chorobą przewlekłą. Więc NFZ jej nie zapewni. 45 min ćwiczeń kosztuje min. 60 - 70zł. To jest miesięcznie min. 1200 - 1300 zł.
A pieluchy? Nfz refunduje 2 pieluchy dziennie. To może tak naszym politykom pozwolić załatwić się 2 razy na dobę? Niech zobaczą jak to jest, najwyżej jak im się popołudniu zachce to do wieczora będą chodzić w posranych gaciach.
Generalnie na każdym kroku i każdej dziedzinie jest pod górę.
W naszym mieście do biblioteki nie wejdziemy - bo są schody.
Żeby przejść na drugą stronę ulicy, pylamy 1,5 km. Owszem, są szyny na schodach prowadzących do podziemnego przejścia. Ale nie do wózka dla niepełnosprawnego. Wstęp tylko dla "normalnych" wózków ze zdrowymi dzidziusiami.
Albo w największych marketach. Kasy takie wąskie że wózek nie przejedzie. A kasy dla niepełnosprawnych i kobiet w ciąży oblegane przez zdrowych.
Albo na wystawie lub w zwykłym sklepie zoologicznym do którego czasami idziemy pooglądać zwierzęta. Zdrowi dorośli poprostu wejdą przed wózek i nawet nie pomyślą ze Mikołajek widzi ich tyłki. Lub mają to w dupie. Tak jest wszędzie. Generalnie niepelnosprawni są spychani, ignorowani, dla państwa i społeczeństwa są niewygodnym dodatkiem.
Albo wózek. Nfz refunduje 3000 zl. Fajnie, tylko wózek dla dziecka wiotkiego kosztuje 18000 zl.
Więc co robią rodzice tacy jak my? Żebrają o 1% podatku. Bo w tym chorym kraju to jest jedyna możliwość, żeby zapewnić swojemu choremu dziecku sprzęt i środki niezbędne aby mogło żyć. Czemu od stycznia do kwietnia sklepy i skrzynki na listy są zasypane prośbami o 1%? Bo tylko w ten sposób w tym kraju można otrzymać pomoc. Bo jest tak wiele osób chorych, którzy mają nadzieję że z 1% uzbiera się np. na rehabilitację. Prawda jest taka, że gdyby nie 1% to niejedno dziecko leżałoby w 1 pieluszce na dzień.
Przykre, ale taka jest rzeczywistość.
Czemu w szpitalach na większości sprzętów jest naklejka Wielkiej Orkiestry? Bo gdyby nie Owsiak to w Polsce byłoby średniowiecze.
No, ulżyłam sobie ☺ idę spać bo pewnie zaraz jednego przystojniaczka będe musiała przełożyć na drugi boczek ☺



Mama Mikołajka i Michałka

piątek, 30 września 2016

LECZYMY SIĘ

U nas jedna wielka ..ujnia.
Od tygodnia leczymy się. Wszyscy czworo.
W zasadzie dzień upływa na odsysaniu, ambowaniu, sprawdzaniu saturacji i akcji. To Mikołajek. A Michałek patrząc od urodzenia że ssak w naszym domu jest tak samo oczywisty jak w innym stół, doszedł do wniosku, że bardziej efektywne od smarkania będzie odsysanie. Tak więc, każdy ma swojego ssaka. A ja załatwiam sobie łóżko w psychiatryku, bo wysiadam. Nie tylko psychicznie zresztą.
Nienawidzę nocnego odsysania.

A co poza tym?
Jola i Krzysiu jak co roku - już po raz czwarty, organizują koncert charytatywny dla Mikołajka. Więc jak tylko jesteście zdrowi to przybywajcie ☺
Mam nadzieję że my też będziemy. Ale najpierw musimy wyzdrowieć 😔


Mama Mikołajka i Michałka

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

LETNIE ATRAKCJE ☺

Po lecie przychodzi jesień i zima, dla nas niestety oznacza to pół roku siedzenia w domu (na narty nie pojedziemy, nawet skoki przez kałuże nie dla nas). Dlatego staramy się zapewnić jak najwięcej atrakcji dla chłopaków póki pogoda pozwala.

Raz w roku jedziemy do Leśnego Parku Niespodzianek w Ustroniu. Co roku podoba im się tak samo ☺




Park Zielona, prawie codziennie


Konie przypadły chłopakom do gustu



drewniane też ☺


Jak pada deszcz to kino, oczywiście na najwyższym rzędzie żeby Księciunio Mikołajek dobrze wszystko widział ☺



Mama Mikołajka i Michałka

piątek, 5 sierpnia 2016

LATO ☺

Korzystamy z pory roku, warunki są dwa: brak deszczu i brak upału. I jeszcze jeden, który staramy się spełnić bez względu na porę roku, czyli brak tłumów. (Bo w tłumie zawsze znajdzie się jakaś urocza pani, która z powodu swej ciekawości wpadnie nam do wózka, lub bezmyślności i głupoty rzuci komentarz za który mam ochotę zabić). Teoretycznie powinnam już się uodpornić ale jakoś nie potrafię 😔
Lato jest kapryśne więc ciężko coś zaplanować i wystrzelić się.  Ale Mikołajek dba o to, by na każdy dzień była zaplanowana jakaś rozrywka ☺
Dzisiaj były konie:




mama Mikołajka i Michałka

środa, 6 lipca 2016

Wiosna i Lato 😃

Za każdym razem mamy problem jaki prezent dać Mikołajkowi by się nim cieszył i z niego mógł korzystać/bawić się. I nigdy nie wiemy, bo przecież nie weźmie zabawki do rączki, nie powie żeby mu podać. To trochę tak, jakby dać obraz niewidomemu, czy płytę z muzyką osobie , która nie słyszy. Dlatego zamiast gromadzić zabawki, staramy się jak najwięcej pokazać Mikołajkowi. Niech zobaczy, doświadczy, niecj się zachwyci. Dlatego ciągle szukamy...

Szybciej będzie jak pokażę zdjęciami co robił Mikołajek i Michałek w ostatnich tygodniach.

Z okazji Dnia Dziecka polowali na dinozaury:






Z okazji 6 urodzinek Mikołajka:

walczyliśmy na statku pirackim: ☺




Podziwialiśmy zachody słońca:





Plażowaliśmy:















Szukaliśmy szczęścia:



I muszelek:


Michałek udzielał lekcji karate:


Mikołajek szalał na starodawnej, kolorowej karuzeli:




Chłopaki pielęgnowali braterską miłość:


Babcia mało słyszy, Mikołajek nie mówi - a dogadują się jak nikt 😄 Dzieli ich jedynie 83 lata



Znaleźliśmy fajną kryjówkę:


przejechaliśmy setki km w poszukiwaniu kolorowych rybek ☺




Widzieliśmy fajne miejsca:




Zdobyliśmy zamek:


Uprowadziliśmy statek:


Mieliśmy przyjemność i zaszczyt poznać ludzi, którzy stworzyli Macierzyństwo bez Photoshopa ☺

macierzynstwo-bez-lukru.blogspot.com/2016/05/prromocja-macierzynstwa-bez-photoshopa.html?m=1


Cieszyliśmy się ze spacerów:





A jak się nam nudziło to staliśmy na głowie☺


Mama Mikołajka i Michałka

piątek, 10 czerwca 2016

URODZINKI😃

Wiecie KTO ma dzisiaj urodzinki??
Mikołajek 😃
Jak to na urodzinowej imprezce, nie mam zbyt wiele czasu na pisanie bo trzeba solenizantowi dostarczać atrakcje.
Ale najwazniejsze - świętujemy w Świnoujściu 😃
A poza tym, przez ostatnie 2 tygodnie:
Mikołajek lansował się w telewizji Kraków
Poznał osobiście kilka wspaniałych dziewczyn i chłopaków, którzy postanowili mu pomóc tworząc Macierzyństwo bez Photoshopa
Ale kiepskie rzeczy niestety tez się działy:
Mikołajka złapał kleszcz. Skubaniec między paluszkami w stopie się ukrył. Wyslalismy gnojka do badania na obecność patogenów. Po 10 dniach przyszedł wynik. Na szczęście nie był zakażony 😃 przez ten czas oczekiwania na wynik wariowaliśmy. Badanie kosztowało 400 zł. Przy okazji dziękujemy za 1% podatku. Wasz % pokrył koszt badania.
A żeby napewno nam się nie nudziło znowu Mikuś miał kłopot z pęcherzem. Tym razem oprócz bakterii nie chciał się opróżniać. Więc jak brzuszek rośnie a siusiu nie ma "wyciskamy" pęcherz żeby się opróżnił. Ale lepsze to niż cewnik

Następnym razem będzie dłuższy wpis bo solenizant woła 😃

Mama mikołajka i michałka

piątek, 20 maja 2016

MACIERZYŃSTWO i nie tylko :-)

5,5 roku temu Mikołajek przestał oddychać, a w zasadzie zaczął oddychać przez respirator (wolę tą wersję). Mało pamiętam czas, gdy Mikołajek jadł i oddychał sam. Gdy patrzę na zdjęcia "zdrowego" Mikusia, bez rury w tchawicy i w żołądku to trudno mi uwierzyć że to nasz Mikołajek. Dla nas respirator, odsysanie, karmienie strzykawką, sen przy szumie respa i pobudka bo resp zamiast 20 oddechów podał 21stało się normą. Pamiętam, gdy po urodzeniu Michałka jak wariatka co chwilę kładłam mu rękę na klatkę piersiową, żeby sprawdzić czy wydzielina nie przeszkadza mu w oddychaniu. Za chwilę przytomniałam że to Michałek, który oddycha sam, który głośno krzyczy, którego nie można zostawić w łóżku bez szczebelek bo z niego spadnie. To co dla innych rodziców jest oczywiste dla nas było nowością, przecież Mikołajek leży nieruchomo, nie ruszy rączką a co dopiero przemieścić się. Dla nas opieka, wychowywanie Michałka ma inny wymiar. Mimo, że to nasze drugie-młodsze dziecko uczyliśmy się go jakby był pierwszym dzieckiem.
Moja bliska znajoma Edyta, powiedziała mi, że łatwiejsza jest dla mnie opieka nad niepełnosprawnym Mikołajkiem, niż zdrowym Michałkiem, który mocno manifestuje, gdy coś jest nie po jego myśli.
Macierzyństwo tych samych ludzi może zupełnie inaczej wyglądać. Nie lepiej, nie gorzej, tylko łatwiej lub trudniej i inaczej.

W sumie nie planowałam tego pisać, chciałam napisać o tym, jak 5,5 roku temu odebrałam telefon od nieznanej nam osoby, która zadzwoniła bo właśnie dowiedziała się o istnieniu wtedy półrocznego Mikołajka i chciałaby pomóc. Tak po prostu...
Ta osoba nazywa się Dorota Smoleń, jest mamą trójki fantastycznych chłopców, jest autorką książek, pisze artykuły, jest świetną blogerką, ma mnóstwo zajęć i brak czasu. Ale mimo tego, zadzwoniła że chce pomóć i już nawet wymyśliła jak.
Nie bardzo wiem, jak opisać działania, pomoc i zaangażowanie Doroty, dlatego trochę pójdę na łatwiznę i podam link do bloga, który założyła Dorota (po to, by pomagać Mikusiowi)
Oprócz nich prowadzi kilka innych :-)
macierzynstwo-bez-lukru.blogspot.com


W sumie wstyd mi, że dopiero teraz, gdy właśnie wychodzi książka stworzona po to, by pomóc Mikołajkowo o tym piszę, powinnam to zrobić 5,5 roku temu :/

A tu możecie przeczytać co Dorota pisze o tym projekcie:
 od-rana-do-wieczora.blog.pl/2016/05/09/macierzynstwo-bez-photoshopa-w-przedsprzedazy/

 I jeszcze przeczytajcie co na ten temat ma do powiedzenia Małgosia,
manufaktura-radosci.blogspot.com/2016/05/macierzynstwo-bez-photoshopa-premiera.html
którą namiętnie czytam, którą polecam wszystkim bo jest pozytywna i mądra :-) Małgosia też jest jedną z autorek Macierzyństwa :-)

Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tworzenia MbL i tym, którzy w inny sposób nam pomagają :-)

Ps. Dorotka, czy ponad 5 lat temu, wiedziałaś w co się pakujesz??? :-)

Mama Mikołajka i Michałka