Sprawa na pozór prosta, wystarczy pracować w wywiadzie jako agent, mieć kilka paszportów i ze 100 żyć jakby coś poszło nie tak. Do tego parę fajnych gadżetów ukrytych w zegarku, no i oczywiście wypasioną furę.
Ja osobiście staram się jak mogę żeby zostać "bondem":
1. Kładąc się o 00.07 mam około 007 sekund na zaśnięcie bo mój przydział etatowy nocny "Michaś" po około 7 minutach woła dość donośnym głosem "tato ato toto tattataatoooo..." i tak "do skutku", znaczy 007 sekundy musi mi wystarczyć by zwlec się z łóżka, założyć skarpety Michasiowi, dać smoka do dziobka i na przytulać a następnie odłożyć do łoża ażeby się nie zorientował bo czynność trzeba wtedy powtarzać włącznie ze skarpetami (w sekundzie spadają z kikutków). Gdybym przekroczył ten czas to alert podniósłby też Mikuś a to by było niewskazane i prowadziłoby do zagłady świata, ale to już przydział mamy (więc nie w tym poście). I tą czynność powtarzam około 007 razy.
2. 007 po 6-TEJ niestety nie po 7-MEJ, zwlec się do pracy by zdążyć na 7.00 i funkcjonować jakoś do 15 i nabrać sił na potem:)
3. 15.007 lokalnego czasu wpadam do "Królestwa Zjednoczonych Talibów" i mam 007 minuty na zjedzenie bo właśnie 2 x M (Mikuś i Michaś) kończą drzemki popołudniowe. W trakcie dnia nie ma już przydziałów osobowych, więc najczęściej przypada 007-mioro dzieci na jednego dorosłego - nie wiem jak to się dzieje skoro jest ich ponoć dwójka ale jakbym nie liczył to 007 mi wychodzi i każde coś chce zawsze w tym samym czasie (kombinuję nad moimi klonami, było już 007 prób ale zakończyły się fiaskiem bo przecież BOND może być tylko jeden).
007 czynności które mają być wykonane w 007 sekundy od wydania polecenia:
001. Kropla soku, wody czegokolwiek mokrego na Michałkowym wdzianku powoduje mocne niezadowolenie i w 007 sekundy ma nastąpić przebranie.
002. Kupka choćby było 007 nocników ląduje w pieluszce i w 007 sekundy ma być usunięta gdzieś w biegu między sufitem a podłogą zanim cały dom zostanie nią udekorowany (Michaś).
003. Kupka Mikusia w tym samym czasie, tyle łatwiej że nie biegamy za nią z wiadomych przyczyn, ale nic nie stoi na przeszkodzie ażeby w 007 setnych sekundy przed zaklejeniem świeżej pieluszki zrobić psikusa tacie i wszystko mokre, więc od nowa zaczynamy taniec ten i tak z 007 razy.
004. Mikuś (BONDOWI czyli mnie) zapewnia jak to w życiu (agenta 007) pełno pięknych kobiet, a konkretnie to wydoroślał i domaga się programu muzycznego ESKA TV - musi być muza (osobiście wolałem bajki a jeśli już bym mógł wybierać to wybrałbym patrzenie w punkt na białej ścianie). Oczywiście mam 007 sekundy na włączenie, w przeciwnym razie płacz połączony z buntem oddechowym, spadki saturacji i zaglucanie się więc rozumiecie że mecz Talib kontra Bond kończy się walkowerem Bonda i pełnym zadowoleniem Mikusia.
005. Michaś gdy namierzy pilota od TV mam 007 sekundy żeby zdążyć złapać go przed nim, zabawić czymś innym żeby nie było kłótni a i tak zwyczajowo jest. Opanowanie tego stanu zwykle trwa 007 godzin.
006. czytanie książek, jak najbardziej powód do rozniesienia całego świata jako że każdy z tałatajstwa chce tą samą i żadną inną.
007. Mikuś tańczący z ojcem na rękach w rytm muzy na żywo z ESKA TV - niby nic takiego wystarczy trochę kondycji (bo Mikuś z respem ciut waży), oj nie, nic bardziej mylnego, w tym samym czasie coś się klei do nogi krzycząc "OPA OPA" i zaczyna się... bo żaden nie odpuszcza... .
itd.
4. Mam furę jak talala całe 007 miesięcy, obecnie jest u mechanika, wierzę w niego bo się zatarła chyba, pomijając obecne trudności bryka jakich mało. Każdy z zazdrości jak jadę patrzy, bo wokół mnie nic tak nie skacze i piszczy podczas jazdy jak moja "mikrunia".
5. Zegarka z gadżetami nie mam i tak pewnie by go Michał zjadł zanim bym zdążył go założyć na rękę.
Tak więc spełniam wszystkie wymogi na 007.
Zaraz pewnie mama się oburzy, ale ona nie może być bondem bo na wszystkie te czynności ma około 003 sekundy więc sami rozumiecie że podstawowych wymogów nie spełnia.
tata Mikołajka
Witamy w krainie Mikołajka. Mikuś jest pogodnym, radosnym, dzielnym, bystrym chłopczykiem o najpiękniejszym na świecie uśmiechu i najdłuższych na świecie rzęsach... mimo swoich czterech latek zdobył już serca wielu wielbicielek i wielbicieli. Pomóż proszę w jego codziennej walce z rdzeniowym zanikiem mięśni - SMA1.
sobota, 2 listopada 2013
wtorek, 29 października 2013
DZIĘKUJEMY
Jak zwykle piszę z takim spóźnieniem że już większość o imprezie zapomniała, ale lepiej późno niż wcale :)
Ostatni raz na koncercie byliśmy w naszym poprzednim życiu - znaczy wtedy, gdy nie mieliśmy dzieci, więc gdy usłyszeliśmy te rockowe brzmienia to jakbyśmy mieli połowę lat tych rzeczywistych, przypomniałam sobie jak to w ogólniaku jeździło się do spodka na koncerty.
APLAUZ - naprawdę jestem pod wrażeniem.
To tyle sentymentów a teraz jestem Wam winna podziękowania.
Dziękujemy:
Joli, Krzysiowi - i całemu zespołowi, że im się chciało, że wszystko sami wymyślili, zorganizowali i tak czadersko zagrali. Jola powinnaś prowadzić Sylwestra w Polsacie :)
Krzyśkowi Kozak - że mimo SM znalazł siłę by wystąpić dla naszego mikołajka, żałuję że nie mieliśmy okazji spotkać się i pogadać. Życzę siły i zdrowia
Stowarzyszeniu "Silesia Tak Art" za przekazanie kilkunastu obrazów i prac które były przedmiotem aukcji
Natalii i Marcinowi za wymyślenie i zrobienie plakatów, którymi okleiliśmy pół Będzina :)
dziękujemy wszystkim, którzy przyszli i tym którzy przyjść nie mogli ale kupili bilety i tym samym pomogli Mikusiowi w codziennej walce z rdzeniowym zanikiem mięśni.
DZIĘKUJEMY
mama i tata Mikołajka
Ostatni raz na koncercie byliśmy w naszym poprzednim życiu - znaczy wtedy, gdy nie mieliśmy dzieci, więc gdy usłyszeliśmy te rockowe brzmienia to jakbyśmy mieli połowę lat tych rzeczywistych, przypomniałam sobie jak to w ogólniaku jeździło się do spodka na koncerty.
APLAUZ - naprawdę jestem pod wrażeniem.
To tyle sentymentów a teraz jestem Wam winna podziękowania.
Dziękujemy:
Joli, Krzysiowi - i całemu zespołowi, że im się chciało, że wszystko sami wymyślili, zorganizowali i tak czadersko zagrali. Jola powinnaś prowadzić Sylwestra w Polsacie :)
Krzyśkowi Kozak - że mimo SM znalazł siłę by wystąpić dla naszego mikołajka, żałuję że nie mieliśmy okazji spotkać się i pogadać. Życzę siły i zdrowia
Stowarzyszeniu "Silesia Tak Art" za przekazanie kilkunastu obrazów i prac które były przedmiotem aukcji
Natalii i Marcinowi za wymyślenie i zrobienie plakatów, którymi okleiliśmy pół Będzina :)
dziękujemy wszystkim, którzy przyszli i tym którzy przyjść nie mogli ale kupili bilety i tym samym pomogli Mikusiowi w codziennej walce z rdzeniowym zanikiem mięśni.
DZIĘKUJEMY
mama i tata Mikołajka
piątek, 11 października 2013
KONCERT CHARYTATYWNY DLA MIKUSIA
Macie pomysł jak spędzić niedzielne popołudnie/wieczór 20 października?,
zróbcie tak :)
-idźcie na 17 do pubu PARAPET BUM BUM w Będzinie na ul. Czeladzkiej 7 (za stacją Lotos),
-zapłaćcie 10 zł. wstępu
-pobawcie się na koncercie zespołu APLAUZ
-zobaczcie występ KRZYSZTOFA KOZAKA-zwycięzcy II edycji GOT TO DANCE-TYLKO TANIEC
a to wszystko dla naszego Mikołajka, dla którego Nasza Jola z Mężem organizuje tą imprezkę :)
mama mikołajka
zróbcie tak :)
-idźcie na 17 do pubu PARAPET BUM BUM w Będzinie na ul. Czeladzkiej 7 (za stacją Lotos),
-zapłaćcie 10 zł. wstępu
-pobawcie się na koncercie zespołu APLAUZ
-zobaczcie występ KRZYSZTOFA KOZAKA-zwycięzcy II edycji GOT TO DANCE-TYLKO TANIEC
a to wszystko dla naszego Mikołajka, dla którego Nasza Jola z Mężem organizuje tą imprezkę :)
mama mikołajka
czwartek, 19 września 2013
DOGADAJ SIĘ Z CHŁOPAMI
Jak ma się trzech chłopów w domu, to naprawdę trudno sie z nimi dogadać:
Jeden-znaczy Mikołajeczek ostatnio odsłania swój charakter. Zawsze zastanawiałam się jaki tak naprawdę ma charakterek mikołajek- choroba maskuje i zasłania wszystko. Dopóki michałek stanowczo nie egzekwował swoich pragnień i zachcianek, mikołajek w naszym domu uchodził za aniołka, 8 na 10 razy pozwolił michałkowi oglądać jego książeczki, pożyczać ubranka, czy kleić naklejki. Był słodziutki, kochaniutki i nawet wyglądał jak aniołek. Ale ostatnio mikołajuś pokazuje że lubi rządzić i ma być tak jak on chce. Szczególnie sprawa dotyczy telewizora, nikt nie może zbliżać się do pilota a od jakiegoś tygodnia od rana do nocy pobrzmiewa w naszym domu muzyczny program, z tzw. łupanką dla nastolatków, każda próba przełączenia nawet tylko na czas reklamy kończy się płaczem i oczywiście odsysaniem. Pozostali domownicy są zmuszeni słuchać tych super przeboji, półtoraroczny michałek też. Próbowaliśmy michałkowi włączyć baje na kompie, ale też nie wyszło. Bo mikołajek zezwala na kompa w drugim pokoju a michałek chce żeby laptop stał obok telewizora, i znowu afera. Jakby mikołajek był zdrowy to chłopaki prali by się ile wlezie.
Drugi-znaczy michałek też aniołkiem nie jest. Ma niebezpieczne pomysły i zmienne nastoje: wejść na środek stołu i robić hopahopa, albo drzeć się od rana do nocy bez powodu, z krótkotrwałymi napadami uroczego i anielskiego śmiechu. To tylko niektóre przykłady które na szybko przyszły mi do głowy.
Trzeci-znaczy najstarszy, zwany tatą, w ogóle jakiś dziwny jest. Tzn., ostatnio reklamują podkład, podobno 10 zł. taniej, więc pyta mnie ten tata ile taki podkład kosztuje skoro teraz dychę taniej, więc mówię jak znam życie to pewnie około 6 dych, i się zaczęło: a co to jest ten podkład skoro taki drogi, więc tłumaczę jak to chłopu że to taki puder w kremie, a że nie dociera to mówię że to brązowy krem, więc pomyślał i mówi aaaaaaa to to jest taki unigrunt...
i weź tu się dogadaj z chłopami
mama mikołajka
Jeden-znaczy Mikołajeczek ostatnio odsłania swój charakter. Zawsze zastanawiałam się jaki tak naprawdę ma charakterek mikołajek- choroba maskuje i zasłania wszystko. Dopóki michałek stanowczo nie egzekwował swoich pragnień i zachcianek, mikołajek w naszym domu uchodził za aniołka, 8 na 10 razy pozwolił michałkowi oglądać jego książeczki, pożyczać ubranka, czy kleić naklejki. Był słodziutki, kochaniutki i nawet wyglądał jak aniołek. Ale ostatnio mikołajuś pokazuje że lubi rządzić i ma być tak jak on chce. Szczególnie sprawa dotyczy telewizora, nikt nie może zbliżać się do pilota a od jakiegoś tygodnia od rana do nocy pobrzmiewa w naszym domu muzyczny program, z tzw. łupanką dla nastolatków, każda próba przełączenia nawet tylko na czas reklamy kończy się płaczem i oczywiście odsysaniem. Pozostali domownicy są zmuszeni słuchać tych super przeboji, półtoraroczny michałek też. Próbowaliśmy michałkowi włączyć baje na kompie, ale też nie wyszło. Bo mikołajek zezwala na kompa w drugim pokoju a michałek chce żeby laptop stał obok telewizora, i znowu afera. Jakby mikołajek był zdrowy to chłopaki prali by się ile wlezie.
Drugi-znaczy michałek też aniołkiem nie jest. Ma niebezpieczne pomysły i zmienne nastoje: wejść na środek stołu i robić hopahopa, albo drzeć się od rana do nocy bez powodu, z krótkotrwałymi napadami uroczego i anielskiego śmiechu. To tylko niektóre przykłady które na szybko przyszły mi do głowy.
Trzeci-znaczy najstarszy, zwany tatą, w ogóle jakiś dziwny jest. Tzn., ostatnio reklamują podkład, podobno 10 zł. taniej, więc pyta mnie ten tata ile taki podkład kosztuje skoro teraz dychę taniej, więc mówię jak znam życie to pewnie około 6 dych, i się zaczęło: a co to jest ten podkład skoro taki drogi, więc tłumaczę jak to chłopu że to taki puder w kremie, a że nie dociera to mówię że to brązowy krem, więc pomyślał i mówi aaaaaaa to to jest taki unigrunt...
i weź tu się dogadaj z chłopami
mama mikołajka
sobota, 10 sierpnia 2013
DOMESTOS DLA MIKUSIA I UNICEF-U
Jak i w zeszłym roku tak i teraz nasza Dorota:) wywalczyła kolejną akcję dla naszego Księciunia. Ponownie za każde odtworzenie filmiku Mikuś otrzyma na konto fundacyjne kilka groszy, a filmik jest fajny miły i przyjemny.
Poniżej link do Macierzyństwa Bez Lukru z w/w filmikiem:
http://macierzynstwo-bez-lukru.blogspot.com/2013/08/wideo-sponsorowane-domestos-for-unicef.html
Jak już wspomniałem w tytule posta pomoc jest przeznaczana na poprawę warunków sanitarnych w np. Wietnamie, Filipinach, Sierra leone itp.
Jeśli chcesz pomóc ludziom takim jak bohaterowie filmiku możesz to uczynić poprzez:
1. Podziel się informacjami i kampanią UNICEF & Domestos wśród znajomych i przyjaciół
2. Podziel się na Twitterze przy pomocy #mumsfortoilets
3. Wesprzyj program przez dotacje na tej stronie.
4. Kup butelkę Domestosa z logo UNICEF.
Poniżej link do Macierzyństwa Bez Lukru z w/w filmikiem:
http://macierzynstwo-bez-lukru.blogspot.com/2013/08/wideo-sponsorowane-domestos-for-unicef.html
Jak już wspomniałem w tytule posta pomoc jest przeznaczana na poprawę warunków sanitarnych w np. Wietnamie, Filipinach, Sierra leone itp.
Jeśli chcesz pomóc ludziom takim jak bohaterowie filmiku możesz to uczynić poprzez:
1. Podziel się informacjami i kampanią UNICEF & Domestos wśród znajomych i przyjaciół
2. Podziel się na Twitterze przy pomocy #mumsfortoilets
3. Wesprzyj program przez dotacje na tej stronie.
4. Kup butelkę Domestosa z logo UNICEF.
tata Mikołajka
środa, 7 sierpnia 2013
MIKUŚ ZAŁATWIŁ MANDAT :)
Ostatnio zespół mikołajek-mama stał się bardziej niezależny, a dotyczy to jazdy samochodem, bo w innych sprawach to jesteśmy prawie samowystarczalni, no poza kąpielą gdzie trzecia osoba jest wciąż potrzebna.
Do tej pory jeździliśmy zawsze w trójkę bo jedna osoba siedziała obok mikusia żeby mieć go na oku, jakby np. trzeba było odessać. Ale ostatnio wypróbowaliśmy jazdę we dwójkę, kupiliśmy dodatkowe lusterko i przykleiliśmy do okna pasażera na które mikołajek ma zwróconą główkę podczas jazdy. Mikołajek patrzy do swojego lusterka, ja patrzę do swojego wstecznego gdzie odbija mi się mikusiowa buźka i dzięki temu widzę jego minkę która mówi mi czy wszystko ok. Trochę kłopotliwa sytuacja gdy trzeba się odessać, bo muszę szybko się zatrzymać, raczej nie tracąc czasu na szukanie bezpiecznego i dogodnego dla innych kierowców miejsca, oblecieć auto i wsiąść do tyłu obok mikusia, ale co tam nie takie schody mamy w życiu.
Podczas jazdy tak rozhulaliśmy się że nie zauważyliśmy że nasza prędkość różni się od tej na znaku ograniczenia, ale panowie policjanci zauważyli :/ Ale mikołajek jak zwykle załatwił sprawę bez słów, wystarczyło jedno spojrzenie i panowie życzyli nam powodzenia, zrobili papa i jeszcze powiedzieli gdzie po drodze stoją ich koledzy, nawet nie przeszkadzało im że zapomnieliśmy dokumentów :) Mikołajek wie jak wyjść z trudnej sytuacji i uratować matce upkę :)
mama Mikołajka
Do tej pory jeździliśmy zawsze w trójkę bo jedna osoba siedziała obok mikusia żeby mieć go na oku, jakby np. trzeba było odessać. Ale ostatnio wypróbowaliśmy jazdę we dwójkę, kupiliśmy dodatkowe lusterko i przykleiliśmy do okna pasażera na które mikołajek ma zwróconą główkę podczas jazdy. Mikołajek patrzy do swojego lusterka, ja patrzę do swojego wstecznego gdzie odbija mi się mikusiowa buźka i dzięki temu widzę jego minkę która mówi mi czy wszystko ok. Trochę kłopotliwa sytuacja gdy trzeba się odessać, bo muszę szybko się zatrzymać, raczej nie tracąc czasu na szukanie bezpiecznego i dogodnego dla innych kierowców miejsca, oblecieć auto i wsiąść do tyłu obok mikusia, ale co tam nie takie schody mamy w życiu.
Podczas jazdy tak rozhulaliśmy się że nie zauważyliśmy że nasza prędkość różni się od tej na znaku ograniczenia, ale panowie policjanci zauważyli :/ Ale mikołajek jak zwykle załatwił sprawę bez słów, wystarczyło jedno spojrzenie i panowie życzyli nam powodzenia, zrobili papa i jeszcze powiedzieli gdzie po drodze stoją ich koledzy, nawet nie przeszkadzało im że zapomnieliśmy dokumentów :) Mikołajek wie jak wyjść z trudnej sytuacji i uratować matce upkę :)
mama Mikołajka
piątek, 2 sierpnia 2013
SZYBKIE SPRAWOZDANIE
A działo się dużo, tzn. mikołajek był na zjeździe sma (pierwszym w Polsce), ale nie będę opisywała bo wszyscy już napisali to co ważne i jak fajnie było. Napiszę tylko że jednym z powodów dla którego jechaliśmy było to, że chcieliśmy żeby mikołajuś zobaczył że nie tylko on ma respirator, wózeczek i nie biega jak michałek, i nie krzyczy, i nie je i reszta konsekwencji sma, żeby zobaczył że są też inne dzieciaczki. A wiecie jak fajnie gdy nikt się nie gapi, gdy np. musimy się odessać, mówię wam jak w domu :)
A jak już o zjeździe to pozdrawiamy Gabrysię, Antka, Precla i inne dzieciaczki i ich rodziców.
Wracając nasunęło mi się, że gdybyśmy pojechali na taki zjazd po otrzymaniu diagnozy ale jeszcze przed wystąpieniem najgorszych objawów choroby, tzn. wtedy gdy lekarze straszyli nas jak to będzie, bo przestanie oddychać, przestanie jeść i w ogóle to najlepiej zapomnieć że mamy dziecko, to widząc to wszystko a mając paromiesięcznego niemowlaczka na rękach, zwariowałabym, po prostu. Bo lepiej mieć mikołajeczka z nieodłącznym respiratorem niż wyobrażać sobie jak to będzie. Ale tyle na temat weekendu z sma, poza tym, że mam nadzieję że za rok się spotkamy :)
I jeszcze jedna fajna rzecz sie wydarzyła- mikołajuś 10 czerwca miał urodzinki-3 latka :)
I postanowiliśmy zrobić prezent, nie tort z którego uciechę mają tylko goście, tylko to co mikołajek lubi najbardziej - wyjazd nad morze, (nie ukrywam że dla nas wszystkich był to prezent).
Gdy tata w listopadzie musiał planować urlop na ten rok, to tak nieśmiało pomyśleliśmy o morzu no i udało się.
Było cudnie, mikołajek zdrowiutki, michałek zdrowiutki, upał jak w egipcie. Zawsze gdy planujemy urlop to mówimy że nie zależy nam na upałach bo my i tak nie leżymy na plaży, a własnie że leżymy i nawet w morzu pływamy :) Nasze dzieci były dla nas łaskawe, mikołajek spał na plaży na kocyku, a michałek w tym czasie we wózeczku. W tym samym czasie!, a to oznacza że starzy mogą na zmianę pływać w morzu :). Oczywiście na plaże szlismy obładowani jak osły na targ, no bo trzeba 2 parawany, 3 kocyki, karimatę, parasol, nie wspomnę o ssakach, cewnikach, respiratorach, strzykawkach i jeszcze każdy po wózku żeby z pustymi rekami nie iść, ale warto.
mikołajek z antkiem- "kolegą po fachu"
mama Mikołajeczka
niedziela, 26 maja 2013
PODRÓŻ ŻYCIA :)
Ale nie myślcie że to tak po prostu - wziąć torebusie, wsiąść w auto i jechać, nie, nie, nie.
Zaczęło się niewinnie, z powodu depresyjnej pogody trzeba jechać szukać wiosny. Tylko gdzie?, ukochane mozie od mikołajka przyszło nam do głowy, ale pewnie zimniej niż u nas, nawet mieliśmy szalony pomysł promem do szwecji (bo są promocje), ale na górze wieje a na dole bez sensu siedzieć w kabinie wielkości toalety, poza tym michałek dostałby tzw. "wściekudupy", no więc padło na francję (a że mamy tam rodzinę to meta dobra). Po obraniu celu nieśmiało powiedziałam doktorkowi od mikołajka że myślimy nad wyjazdem do fr., spodziewałam się że powie że ze względów zdrowotnych dla mikusia to może być niewskazane, a on zamiast tego zasypał mnie technicznymi pytaniami, przepisami drogowymi za granicą, po czym nasz liberalny, obieżyświat doktorek oznajmił jechać! :) aaa i jeszcze nakazał kupić chłopakom dvd żeby im się w aucie nie nudziło:)
No i się zaczęło... skombinować zapasowy respirator (tak na wszelki wypadek bo ambować przez 1500 km to trochę nie bardzo), skombinowanie przetwornicy żeby mieć w aucie prąd, ponaprawiać wszystko co możliwe w aucie, kupić bagażnik na dach, wyrobić dowody osobiste dla chłopaków, a wcześniej do fotografa (ach jaki mikuś był dumny :) ), wyrobić karty ubezpieczeniowe, pozamawiać na czas wszystko na co trzeba czekać a czego nie można kupić na miejscu. Wszystko szło sprawnie, po czym mikołajek 6 dni przed wyjazdem dostał pierwszego w życiu kataru, a w następnym dniu zaczął gorączkować i źle się odsysać, dostał antybiotyk i obserwowaliśmy, przy czym parę razy na dzień zmienialiśmy zdanie jechać, czy nie. Wyobraźcie sobie moją panikę, zaczęłam myśleć że zwariuję i osiwieję po czym przypomniałam sobie że w zasadzie bardziej się chyba nie da (mimo że taka całkiem stara to nie jestem). Oczywiście do samego wyjazdu po domu walały się 3 wielkie walizy ale puste, bo kto wie czy pojedziemy, ale spakować w razie wyjazdu wszystko i niczego nie zapomnieć też w jeden dzień się nie da, więc robiliśmy listę co trzeba zabrać jakbyśmy jednak jechali, w naszym przypadku lista tzn. parę kartek zapisanych :/
Ogłoszenie werdyktu ustaliliśmy na wieczór przed wyjazdem - o 21 przyszedł doktorek od mikusia, przyznacie - szaleńcy jesteśmy i ogłosił: "czyściutko, pięknie mikołajka słychać" :)))
I tak naprawdę to teraz dopiero się zaczęło, pakowanie setek cewników, tysięcy gazików, setek strzykawek wszelkiej pojemności, rurki, filtry, ibumy, termometry, dodatkowy antybiotyk, kleiki i smecta w razie bieguny, laktuloza i suszone śliwki w razie zaparcia, po prostu szaleństwo, trzy ssaki, dwa respiratory, krótkie spodenki na upał, kurtka na chłód, to co nie zdążyło wyschnąć to mokre do worów, paranoja, ale co tam spakowaliśmy i nad ranem poszliśmy spać.
Wszystko było super nawet udało nam się wejść do auta o planowanej godzinie wyjazdu a chłopaki jak to zwykle bywa wcale nie zrobili kupy gdy już byli ubrani :), zwykle mają dla nas taką niespodziankę, gdy jednego już oporządzimy i myślimy że już wychodzimy to wtedy drugi sobie przypomina o kupce, ale tym razem byli łaskawi.
No więc siedzimy w aucie zapakowanym do granic możliwości, odpalamy a ono nic, ale za to jakieś dziwaczne komunikaty, że nic nie działa. Super, pomyśleliśmy, naiwniacy mają 2 respiratory, 3 ssaki, ale auto tylko 1! Telefon do znajomego mechanika, potem do drugiego (ten się zlitował i przyjechał), to nic że godzina 20 i majówka, więc większość ludzi pali grila i pije piwo. Okazało się że nasz akumulator postanowił zdechnąć, szaleńcza jazda do jedynego otwartego do 20:30 sklepu z częściami, 3 godziny opóźnienia i pojechaliśmy.
Po drodze nic nie odzywaliśmy się, prawie baliśmy się oddychać żeby nic się nie zepsuło ale dojechaliśmy, to nic że nieprzytomni ze stresu.
p.s. mieliśmy jeszcze plan do zrealizowania na miejscu, a że się nie udało to nie zpisuję się.
A zdjęcia najlepiej oddają resztę:
mama i tata Mikołajka
niedziela, 31 marca 2013
HOŁ HOŁ HOŁ :)
ZDROWYCH, WESOŁYCH I KOLOROWYCH ŚWIĄT ŻYCZY MIKUŚ Z RODZINKĄ.
NO I BAŁWANKA PIĘKNEGO Z JAJCAMI ŚWIĘCONYMI BO WŁAŚNIE SYPIE ŚNIEG:)
NO I BAŁWANKA PIĘKNEGO Z JAJCAMI ŚWIĘCONYMI BO WŁAŚNIE SYPIE ŚNIEG:)
tata Mikołajka
czwartek, 28 marca 2013
DOM WARIATÓW - CZYLI NASZ :)
Nie mamy siły, czasu, weny ale pisze bo pewnie myślicie co u naszego mikołajeczka słychać.
Najpierw opiszę na usprawiedliwienie nasze zapracowane dni i urocze nocki.
Między braciszkami jakby lekki konflikt -tzn. toczą wojnę który na dłużej zatrzyma przy sobię mamę lub tatę. Mikuś jakby z urzędu wygrywa bo wiadomo trzeba mieć go na oku - czy nie trzeba odessać, czy humorek dobry, a poza tym nie zawoła więc my musimy pytać. Ale Michałek ma siłę, duuuuużo siły... i wpada na coraz to dziksze pomysły-aktualnie upodobał sobie przycisk wyłączenia respiratora (!!!) na szczęście można go zablokować, no ale jest jeszcze rura równie interesująca, wspinanie się na wózek Mikusia bez względu czy właściciel aktualnie w nim przebywa, ciągnięcie sznurków z rolety dopóki nie spadnie, no i ukochane i liczne w naszym domu kable, a i jeszcze ciągłe wyłączanie tv, a przecież Mikuś ogląda. Więc jak tu nie reagować i nie biec do Michałka - a wtedy Mikuś - momentalnie jest cały spocony, czerwony i oczywiście wymaga odessania, więc chodu do Mikusia - a wtedy Michaś wraca do czynności przerwanych ale z dzikim rykiem bo miał pomysł żeby iść do mamy np. na ręce a ta poleciała do Mikusia. A jak michałek zaczyna wyć, wtedy serduszko od mikusia zaczyna niebezpiecznie walić 160/min. i myślę jak tu się rozdwoić i nie zwariować. A ulubiona zabawka Michałka - nie misiu, samochodzik, czy takie tam- zużyty cewnik wyciągnięty z kosza, strzykawka, o albo ambu wyciągnięte z szuflady, no wiecie, jak w każdym normalnym domu. Szkoda że nie możecie tego zobaczyć DOM WARIATÓW to mało, naprawdę. Ale po takim pracowitym dniu nie czeka nas w nagrode przespana nocka, nie, nie, nie, już nasze aniołki dbaja o to żeby nam się nie nudziło. Mikuś ostatnio od 3:30 do 5 wymyśla, a Michałek codziennie wstaje punkcik 5. A kładziemy się o północy bo jak w końcu zasnął to trzeba coś zrobić, np. pomyć strzykawki, butelki, ssaki i takie tam inne relaksujące zajęcia, a tu 3:30 blisko i po drodzę 2 razy zmiana boczku mikusia, a czasem Michałkowi zachce się pić... Jeżeli ktoś chce zobaczyć jak wygląda dwóch najbardziej wyspanych i wypoczętych ludzi na świecie to zapraszamy. No ale koniec tych narzekań, juz rozumiecie czemu tak rzadko piszemy :)
A Mikołajeczek cierpliwie czeka na wiosnę, tym bardziej że mamy listę co zrobimy jak już w końcu przyjdzie: zoo, kino (teraz nie bo dookoła kichają), odwiedziny u znajomych bo można posiedzieć przed domem, ukochany ogródek Mikusia z jego osobistą huśtawką, tzn. huśtawka mieszcząca 3 dorosłych ale kupiona specjalnie dla mikusia żeby nie musiał leżeć cały czas w wózku, jeżeli ktoś chce na nią usiąść to musi pytać o zgode mikusia i albo się zgadza albo nie- juz widzę michałka stosującego się do zaleceń mikusia :/, no i codzienne spacerki, codzienne zakupy w biedronie, niby nic ale mikusia i nas takie proste czynności cieszą , tym bardziej bo długiej zimie. Więc cierpliwie czekamy i marzymy żeby wyjść z domu.
A na dowód że żyjemy parę fotek:
duży chłopczyk ogląda tv
Michałek chwali się ząbkami
pierwsze urodzinki Michałka
honorowi goście :)
pierwsza fura od Michałka
więc widzicie między nami czterema wariatami wszystko w normie :)
mama Mikołajeczka
Najpierw opiszę na usprawiedliwienie nasze zapracowane dni i urocze nocki.
Między braciszkami jakby lekki konflikt -tzn. toczą wojnę który na dłużej zatrzyma przy sobię mamę lub tatę. Mikuś jakby z urzędu wygrywa bo wiadomo trzeba mieć go na oku - czy nie trzeba odessać, czy humorek dobry, a poza tym nie zawoła więc my musimy pytać. Ale Michałek ma siłę, duuuuużo siły... i wpada na coraz to dziksze pomysły-aktualnie upodobał sobie przycisk wyłączenia respiratora (!!!) na szczęście można go zablokować, no ale jest jeszcze rura równie interesująca, wspinanie się na wózek Mikusia bez względu czy właściciel aktualnie w nim przebywa, ciągnięcie sznurków z rolety dopóki nie spadnie, no i ukochane i liczne w naszym domu kable, a i jeszcze ciągłe wyłączanie tv, a przecież Mikuś ogląda. Więc jak tu nie reagować i nie biec do Michałka - a wtedy Mikuś - momentalnie jest cały spocony, czerwony i oczywiście wymaga odessania, więc chodu do Mikusia - a wtedy Michaś wraca do czynności przerwanych ale z dzikim rykiem bo miał pomysł żeby iść do mamy np. na ręce a ta poleciała do Mikusia. A jak michałek zaczyna wyć, wtedy serduszko od mikusia zaczyna niebezpiecznie walić 160/min. i myślę jak tu się rozdwoić i nie zwariować. A ulubiona zabawka Michałka - nie misiu, samochodzik, czy takie tam- zużyty cewnik wyciągnięty z kosza, strzykawka, o albo ambu wyciągnięte z szuflady, no wiecie, jak w każdym normalnym domu. Szkoda że nie możecie tego zobaczyć DOM WARIATÓW to mało, naprawdę. Ale po takim pracowitym dniu nie czeka nas w nagrode przespana nocka, nie, nie, nie, już nasze aniołki dbaja o to żeby nam się nie nudziło. Mikuś ostatnio od 3:30 do 5 wymyśla, a Michałek codziennie wstaje punkcik 5. A kładziemy się o północy bo jak w końcu zasnął to trzeba coś zrobić, np. pomyć strzykawki, butelki, ssaki i takie tam inne relaksujące zajęcia, a tu 3:30 blisko i po drodzę 2 razy zmiana boczku mikusia, a czasem Michałkowi zachce się pić... Jeżeli ktoś chce zobaczyć jak wygląda dwóch najbardziej wyspanych i wypoczętych ludzi na świecie to zapraszamy. No ale koniec tych narzekań, juz rozumiecie czemu tak rzadko piszemy :)
A Mikołajeczek cierpliwie czeka na wiosnę, tym bardziej że mamy listę co zrobimy jak już w końcu przyjdzie: zoo, kino (teraz nie bo dookoła kichają), odwiedziny u znajomych bo można posiedzieć przed domem, ukochany ogródek Mikusia z jego osobistą huśtawką, tzn. huśtawka mieszcząca 3 dorosłych ale kupiona specjalnie dla mikusia żeby nie musiał leżeć cały czas w wózku, jeżeli ktoś chce na nią usiąść to musi pytać o zgode mikusia i albo się zgadza albo nie- juz widzę michałka stosującego się do zaleceń mikusia :/, no i codzienne spacerki, codzienne zakupy w biedronie, niby nic ale mikusia i nas takie proste czynności cieszą , tym bardziej bo długiej zimie. Więc cierpliwie czekamy i marzymy żeby wyjść z domu.
A na dowód że żyjemy parę fotek:
duży chłopczyk ogląda tv
Michałek chwali się ząbkami
pierwsze urodzinki Michałka
honorowi goście :)
pierwsza fura od Michałka
więc widzicie między nami czterema wariatami wszystko w normie :)
mama Mikołajeczka
Subskrybuj:
Posty (Atom)












